sobota, 21 stycznia 2023

Wietnamska knajpka przy okazji imienin... Le Petit Hanoi à Rennes


Od dawna chcieliśmy tutaj zajrzeć! Po pierwsze byliśmy w Wietnamie i kocham tamtejsza kuchnie jak i prawie wszystkie kuchnie Azji. Po drugie Le Petit Hanoi ma znakomite opinie w lokalnej prasie kulinarnej. Po drugie restauracja zmieni miejsce... na większe, przy placu Bretanii w połowie kwietnia z pewnością co jest znakomita nowiną bo by tu się dostać trzeba rezerwować stolik z minimum tygodniowym wyprzedzeniem. 

A na talerzach jest po prostu przepysznie! Deseru- nemów na gorąco z bananem i sosem czekoladowym i mangowym nie zdążyłam nawet sfotografować. 
Rozpoczęliśmy od przystawki to ten pierwszy talerz... te przyprawy, zioła, sosy... Potem dania główne, desery i kawa. 
Super restauracja i ceny zupełnie przyzwoite! 









 

poniedziałek, 26 grudnia 2022

Piernikowy sernik


Przepis z blogu Madame Edith https://madameedith.com

Bardzo smaczny sernik, pachnący Świętami zimowymi i pełen piernikowych przypraw. Bardzo łatwy i bardzo szybki do zrobienia. Z wykorzystaniem ciasta piernikowego i pierniczków wykonanych na początku grudnia - w moim przypadku. Na dużą tortownicę czyli na 12 porcji. 


Spod
Ciasto piernikowe, uprzednio zamrożony kawałek po pierniczkach i stratę na tarce... albo zmiksowane z masłem pierniczki domowe bądź kupne...

Brzegi
Wyłożone domowymi pierniczkami w kształcie serduszek, bez lukru oczywiście. 

Masa serowa
1 kg dobrego twarogu
500 g mascarpone
3 jajka, 3 zoltka
120 g cukru
2 lyzki maki ziemniaczanej
3 łyżeczki przyprawy do piernika
3 lyzeczki kakao

Wszystko miksujemy razem, wylewamy do tortownicy i pieczemy 15 minut w 200°C i dalej 90 minut w 100°C. Gdy się upiecze nie wyjmujemy z piekarnika tylko otwieramy drzwiczki piekarnika i studzimy powoli. 

Polewa
100 g gorzkiej czekolady
2 łyżki kremówki i 1 łyżka masła
Wszystko roztapiamy i polewamy sernik. Dekorujemy pierniczkami według uznania. 

Galaz wigilijna: biała czekolada, rodzynki, wanilia i rum.



Dosyć trudne do wykonania ciasto, ale przepyszne więc warto się trochę potrudzić. To połączenie lekkiego trochę "japonizujacego" biszkopta z lekkim kremem na bazie bitej śmietany i białej czekolady z dodatkiem ugotowanych w syropie rodzynek sułtańskich. Całość jest magiczna w smaku! 


Okolo 10 porcji
I okolo 2 godzin przygotowania
1 noc chłodzenia

Ciasto
75 g wody
75 g mleka
2 g soli
35 g masla
70 g maki
3 jajka czyli 150 g
50 g oleju słonecznikowego
3-4 bailla = 150 g 
80 g cukru


Zagotowujemy w garnuszku wodę, mleko, sól i masło. Gdy się zagotuje moc gazu czy płytki indukcyjnej redukujemy do minimum i wsypujemy do mieszanki mąkę. Mieszamy intensywnie - tak jak ciasto na ptysie czy na karpatka. Zdejmujemy z ognia. Wbijamy jajko po jajku bardzo energicznie mieszająca- ciasto rozwarstwia się i to jest normalne!!! w miarę mieszania uzyska normalna, spójną konsystencje. Mieszamy to ciasto bardzo delikatnie z ubitymi na pianę białkami = 150 g białek, do ubijania dodajemy cukier. 

Tak przygotowane ciasto rozsmarowujemy na blasze 30 na 40 cm wyłożonej papierem do pieczenia - UWAGA papier ma być wysmarowany olejem słonecznikowym. 
Pieczemy około 20 minut w 180°C w nagrzanym piekarniku. 
Wyjmujemy upieczone odstawiamy, nie ruszając go do wystygnięcia. Przykrywamy tylko czysta ściereczką kuchenna by nie wysychało. 


Syrop

200 g rodzynek sultanskich
10 cl dobrego, starego rumu
1 laska wanili
150 g cukru
300 g wody

Zagotowujemy wodę ze wszystkimi składnikami i z ziarenkami wybranymi z laski wanilii. Łaskę zachowujemy do dekoracji ciasta! 

Krem

200 g białej czekolady
400 g kremówki
3 listki żelatyny = 6 g
2 zoltka jaj
30 g cukru
4 łyżki rumu

Ubijamy kremówkę na bita śmietanę. Żelatynę namaczamy w zimnej wodzie. Czekoladę roztapiamy na parze bądź w mikrofalówce. Zagotowujemy rum z cukrem. Wkładamy do gorącego listki żelatyny i mieszamy intensywnie by się wszystko rozpuściło. Wlewamy rum z cukrem i z żelatyna powoli  na żółtka i mieszamy, następnie wlewamy całość do ubitej śmietanki. Mieszamy. 
Gdy roztopioną czekolada nieco przestygnie łączymy ja z nasza śmietaną z żółtkami itd. 

Krem chlodzimy jakieś 20 minut przed wyłożeniem go na ciasto. 

MONTAZ

Przestudzone ciasto smarujemy syropem - uwaga rodzynki uprzednio odcedzamy! i zachowujemy. 
Na posmarowane syropem ciasto wykładamy nasz krem około 2/3, 1/3 zostawiamy do dekoracji rolady. 
Na krem wykładamy nasze odsączone z syropu rodzynki. Zwijamy cala roladę. Zwijamy ja szczelnie w folie spożywcza i odkładamy na cala noc do lodówki. 

Następnego dnia dekorujemy pozostałym kremem, rodzynkami, pociętą laska wanilii. 





sobota, 24 grudnia 2022

Pieknych Świat! I moja Gałąź wigilijna!


Jest! Od wczorajszego wieczoru nad nią pracowałam! Moja tegoroczna galaz wigilijna czyli tradycyjne francuskie ciasto bożonarodzeniowe! 
Biszkopt z zaparzanego ciasta, trochę w stylu "japońskim". Bardzo delikatne ciasto i nie pękające, elastyczne. Dobrze nasączone syropem zrobionym ze znakomitego starego rumu i cukru oraz z laski wanilii. Do tego biały krem: bita śmietaną, biała czekolada, żółtka, rum i wanilia. Rodzynki ugotowane w syropie waniliowo-rumowym tez. 
Trochę pracy z tym było bo wszystko wymierzone w gramach... nawet woda na syrop jak to w tzw profesjonalnym ciastkarstwie bywa w przepisach - przepis zamieszczę w poniedziałek bo czasu nie mam... jak się domyślacie...



Dekoracja dzisiaj, trochę ten krem rozłożyłam by śnieg nieco udawał, śnieg, które w Bretanii NIGDY na Boże Narodzenie nie było - jak przeczytałam wczoraj w lokalnej gazecie "Ouest France". 

Laski wanilii pokrojone na paseczki, resztek tych dobrze nasiąkniętych rumem rodzynek. 

Jestem dumna z mojej gałęzi...

Życzę WAM PIEKNYCH SWIAT! 

U mnie raczej będą słodko-gorzkie... 






 

piątek, 23 grudnia 2022

Ryba po grecku, wigilijna choć nie tylko...



Zdjecie z przygotowania... nie ze sposobu w jaki będzie podawana... 
Uwielbiam rybę po grecku. Przypomina mi o Świętach z dzieciństwa, z domu i marże często o niej w ciagu roku, ale robię tylko na Boże narodzenie...

Wole używać tutaj filetów bez ości z morszczuka ale w tym roku nie dostałam ich więc wzięłam polędwiczki z dorsza. Warzywa: cebule, marchew, seler oraz pomidory, trochę przypraw i teraz musi dojrzeć... przejść smakiem...

Nie robię dużych ilość bo robię wiele innych dań więc taki mój przepis:

600-700 g filetow z morszczuka
6 marchewek czyli około 500 g
i polowe tego selera czyli 250 g około
2 duze cebule
okolo 150 g koncentratu pomidorowego ale można tez wziąć polowe miąższu pomidorowego z puszki czyli jakieś 200 ml
3 liste laurowe
5 ziarenek ziela angielskiego
sol, pieprz
lyzka maki do obtoczenia filetów rybnych
oliwa z oliwek do warzyw
ale olej słonecznikowy do smazenia ryby

Warzywa ścieram na tarce o grubych oczkach: marchew i seler. cebule siekam cieniutki na piórka. Całość dusze na oliwie z oliwek dodając przyprawy, pomidory oraz trochę wody. Dusze około 30-40 minut aż warzywa będą prawie miękkie. 

Doprawiam rybę i smażę ja. Następnie na dnie naczynia warstwa warzyw jeszcze gorących, na tym ryba, potem znów warzywa - smaki muszą przejść... 
Jak wystygnie to do lodówki... 
Podaje z cząstkami cytryny i świeżym, białym pieczywem. 



Popękane makowce... jak zawsze! ale jakie pyszne!



Wigilia coraz bliżej i mam pełne ręce roboty. Ale kocham ten czas! Dziś przyszedł czas na tradycyjne makowce... smak i zapach tych Świat jak dla mnie. Robione ręcznie, z drożdżowego ciasta, które długo wyrastało na zaczynie drożdżowym. Robione bez masy makowej, w której jest 70% wody oraz sporo dodatków typu olejki sztuczne i inne chemikalia... ale z normalnego maku, z bakaliami... Po prostu pyszne! 


Na 3 spore makowce


Ciasto
500 g maki
180 ml mleka ciepłego
42 g świeżych drożdży ( plus łyżeczka cukru i maki na zaczyn)
150 g stopionego i ostudzonego masła
6 lyzek cukru
6 zoltek
wanilia

Z mleka  i drożdży robimy zaczyn. Żółtka ucieramy z cukrem. Dodajemy do maki. Następnie wlewamy wyrośnięty zaczyn drożdżowy i zaczynamy wyrabiać ciasto. Dodajemy stopniowo masło i wyrabiamy dalej. Cale wyrabianie trwa około 20 minut - ręczne wyrabianie. 
Odstawiamy w cieple miejsce pod ściereczką do wyrośnięcia. Ciasto musi potroić swoją objętość. 

Masa makowa

400 g maku
100 g rodzynek
100 g skorki pomarańczowej
50 g posiekanych orzechów bądź migdałów
150 g cukru
6 bialek
1 lyzka miodu

Kupuje już mak zmielony bo nie mam tutaj, we Francji, maszynki by go zmielić. Zalewam mak wrzątkiem. Przykrywam talerzykiem i odstawiam na minimum 30 minut. Następnie bardzo dokładnie, na płótnie odcedzam. 
Dodaje bakalie, cukier, miód i pianę z białek. Powstaje cudowna masa makowa. 

Uwaga - jeśli jest za rzadka... można dodać zmielonych migdałów by ja zagęścić lub ewentualnie nieco bułki tartej. 
Konsystencja masy jest trochę wyzwaniem... bo od niej i od ciasta będzie zależeć wilgotność całości. Ja lubię wilgotne makowce! 

Rozwalkowujemy nasze ciasto. Smarujemy je masa makowa - wałkuje od razu na porcji papieru do pieczenia, którym będę makowiec owijać. Dodaje tylko trochę maki by się nie przyklejał wałek do ciasta. Ciasto wałkujemy cieni - na jakieś 3 mm by ciasta było mało a masy dużo! 

Zwijamy. Końce zwijamy pod spod by nic nam nie wypłynęło. Smarujemy żółtkiem z mlekiem całość i zostawiajac 2-3 cm luzu zwijamy papier wokół - ja spinam zwykłym spinaczem boki... by się całość trzymała. Uwaga ciasto musi oddychać więc końcu nie są podwinięte, rulony maja dziury-jak na zdjęciu na obu końcach. 
Piekę w 180-190°C przez 40 minut. 

Potem co kto lubi... 
Chciałbym znalezc patent na niepękanie??? Może kiedyś Mikołaj czy Gwiazdor mi go przyniesie? 








niedziela, 11 grudnia 2022

Choinka i kilka dekoracji domowych


Wczoraj rano upiekłam kilka choineczek kokosowych - tradycyjnych już dla nas oraz serca kruche, maślane z żurawiną. Przepisy znajdziecie na moim blogu kulinarnym w rubryce Boże Narodzenie -Noël. Trwają niezmiennie od lat! 

Na zdjęciach kilka dekoracji z mojego domu. Wczoraj zaraz po obiedzie się za nie zabrałam bo późnym popołudniem byliśmy zaproszeni do Françoise i spędziliśmy miło czas rozmawiając i oglądając jej obrazy. Wieczorem jak wróciliśmy, tuż przed meczem zawaliliśmy wszystkie lampki... dziś poustawiam i pozapalam jeszcze mnóstwo świec. Bo tak lubię. Do skarpet trzeba będzie powkładac słodycze. czekoladki zamówione w Antka liceum jeszcze nie dotarły będą jutro. 
Przynajmniej w domu zrobiło się świątecznie. 

Czuje się trochę lepiej ale nie jestem niestety zdrowa. Zatoki i gardło non stop dają znać, ze są w złym stanie. Jutro rano mam skaner zatok i trochę się denerwuje by mi czegoś tam nie znaleźli... oby nie. 
A dziś obiad u teściów i tez się nieco denerwuje. Eh... czekam na wieczór w domu w rozświetlonym świątecznie salonie choc choinka zbyt mała w tym roku - kupiona przez męża - nie spełnia w pełni moich oczekiwań ale cóż jest zgrabna, żywa oczywiście bo sztuczności nie uznaje i nie znoszę i udekorowana ozdobami zrobionymi przez moja mamę! czyli tak jak lubię. 

Pozdrawiam niedzielnie!