czwartek, 6 lutego 2014

Bardzo banalna opowieść o rosole i o sałatce…// Une histoire banale de bouillon de poule et de la macédoine polonaise

Bardzo banalna opowieść o rosole i o sałatce…

 
Tak czasami mam, że ogarnia mnie chęć na polskie jadło. Może to być jakaś polska zupa, albo nagła ochota na placki ziemniaczane czy pierogi. Pojawia się ona nagle, w okresie Świąt, często gdy jestem chora bo potrzebuję wtedy wrócić do znanego kokonu emocji, odczuć i smaków, jak wtedy, gdy byłam małą dziewczynka i tato gotował specjalnie dla mnie rosół… Nie wyobrażam sobie Wielkanocy bez mazurków dziadkowych, sałatki mojej mamy czy pasztetu dziadka i taty w jednym.



I taka mieszanka emocji dotknęła mnie w ubiegłą niedzielę, gdy w smutku po wyjeździe mojej rodziny na narty, i gnębiona chorobą zakasałam rękawy i ugotowałam sobie to co lubię!



Jak możecie zobaczyć na zdjęciach był to rosół a jak rosół to wiadomo z warzyw robi się sałatkę, bo takie ugotowane w rosole marchewki i seler są znacznie smaczniejsze niż te z wody. Zresztą w moim domu zawsze się tak robiło więc kultywuję tradycję. Dorzucam jednak coś swojego… a mianowicie, ponieważ używam wciąż jako bazy do sosów i do zup bulionów… rosół gotuję w dużej ilości, z czego część jest zupą a część bo specjalnym odparowaniu wędruje do pojemników, które zamrażam w formie bulionów.

To co widzicie często w moich przepisach – 1 l bulionu to mój domowy bulion czy to rosół z kury, czy z cielęciny czy z warzyw… gdyż nie używam kostek, choć zdarza mi się używać koncentratu z galaretki albo saszetek z suszem bulionowym od Joël Robuchon – te są najlepsze, jak zabraknie domowego bulionu.



Tak więc nie będę podawać przepisów, które wszyscy pewnie znają nad Wisłą… Powiem tylko jak to robię ja, jakie są moje sposoby na rosół i na sałatkę.


0002SRTODXK4TUSG.JPG

Rosół gotuję na całym kurczaku wiejskim czyli takim, który waży 1,5 kg minimum… te kilogramowe, po antybiotykach, z supermarketu się nie nadają.  Kroję go na cześci, opiekam nad ogniem końcówki pałek i skrzydełek – to nadaje niesamowity smak!... Pokrywam wodą i gotuję aż zbierze sie szum. Usuwam i dodaję: 2 pory, pęczek zielonej pietruszki – korzenia u nas nie ma, pół bulwy selera i dwie gałązki selera naciowego, 500 g dobrej marchewki, cebulę… liść laurowy, ziele angielskie, sól… Na koniec dodaję roztarty z sola duży ząbek czosnku – tak jak mnie nauczyła mama…

Wychodzi jakieś ‘4-5 litrów rosołu. Z czego połowa zostaje nieco odparowana i zamrożona… później się ją rozrzedza.

 Do niego oczywiście domowy makaron… o konsystencji… nie przemysłowe nitki!



A sałatka?

0002SRTEE8WWWQ34.JPG
Używam marchewek i selera bulwy z rosołu. Gotuję osobno ziemniaki w łupinach musi ich być 2 razy tyle ile jest marchewek i selera. Marchew i seler są w równej ilości. Do tego jedna świeża pora by chrupało i by jakieś witaminy w sałatce były, duże jabłko, 2 ogórki kiszone bądź konserwowe, groszku – byle nie z puszki bo ten ma brunatny kolor a nie zielony! W sezonie świeży, poza z mrożonek – tyle ile marchwi, jajko albo dwa…

Wszystko pokrojone w formacie groszku czyli takie dość sobie te kawałeczki, nie miazga… i nie za dużo majonezu… domowego, około 3 łyżek na 3 średnie ziemniaki i całą resztę, niecała łyżka musztardy, sól, pieprz…



Tak wyglądają u mnie dwa sztandarowe dania z naszej kuchni… o innych już pisałam…

Cóż nie sprawiły, że wyzdrowiałam, ale poczułam się znacznie lepiej!
 

3 komentarze:

  1. Rosół bardzo lubię. Bardzo..

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim rodzinnym domu ta sałatka zawsze nosiła nazwę włoskiej, a teraz w moim trochę włoskim domu, przekonuje się mnie, że to sałatka rosyjska.
    Zwał, jak zwał, może być i też jarzynowa. Fakt jest taki, że wszystkim smakuje.... powiedziałabym, że w całej Europie.
    Ja jeszcze lubię sobie parówę zgrzać, taką cienką i do tego keczupik, herbatka, i chlebek z masełkiem. Rozpusta.
    Zdrówka !

    Pozdrawiamy serdecznie
    Tapenda

    OdpowiedzUsuń