wtorek, 17 lutego 2015

Reżim zaostrzony… diety CD.

Byłam wczoraj na konsultacji z moim medykiem od medycyny chińskiej… zdrowieję… na diecie zgubiłam 1 kilogram w ciąu ubiegłego tygodnia ale to jeszcze dużo za mało.


Wczoraj robiliśmy pomiary i okazuje się, że mam 8 kg tłuszczu do zgubienia ! Tak, tak. Moja waga mieści się w IBM, ale rozkład masy mięśniowej, tłuszczu i wody jest zaburzony i to mocno ! Zbyt duża ilość tłuszczu i zatrzymywanie wody powodują stan chorobowy. Mam też zbyt wysoki poziom cukrów we krwi. Niedostatek masy mięśniowej sięga za to prawie 2 kilogramów. Nic dziwnego, od 2 ipół miesiąca zero sportu… w grudniu byłam w pracy i sport leżał odłogiem, później byłam przez miesiąc chora i nawet teraz ciężko mi wrócić do sportu. Narazie mam tylko maszerować 30 minut dziennie w bardzo szybkim tempie, ze względu na ryzyko « tendinite » tylko tyle i aż tyle.


Po tygodniu diety pełnej energii i witamin czas na tę skromniejszą by wyrównać nieprawidłowości.





Tak więc dzisiaj dzień 9-ty…


Śniadanie – rozbite na 2 części. Jem je bowiem za wcześnie bo o 6h30 by wytrzymać do obiadu czyli do 13h… inaczej nie mogę ze względu na pracę. Tak więc :


1 : sok z cytryny z wodą, zielona herbata, 60 g chleba na zakwasie, pełnoziarnistego, 100 g sera białego albo jogurtu naturlanego, 1 łyżeczka oliwy z lnu.


2 : o 10h30 owoc i 5 migdałów bądź orzechów, moja ricoré…





Obiad o 13, każdego dnia tak samo… 80g węglowodanów, 300 g surowych bądź gotowanych warzyw, od 100 do 150 g mięsa chudego, ryb, 2 jajka, 150 g owoców morza, 80 g szynki białej… zioła i kostka gorzkiej czekolady.





Podwieczorek między 16 a 17h – owoc i jogurt naturalny ( jak jestem bardzo głodna, jeśli nie to tylko owoc), herbata





Kolacja o 20h – 180 g węglowodanów, 300 g warzyw surowych i gotowanych, jogurt naturalny lub 100 g węglowodanów, 300 g warzyw, 1 kromka chleba, 30 g sera, jogurt bądź biały ser.








Gdy dopada głód jabłko bądź gruszka…





W tygodniu, ze względu na moją miłość do gotowania mam prawo do 2 odstąpień od normy, ale trzeba je zrekompensować następnego dnia w porze kolacyjnej, wykluczając weglowodany czyli zostaja warzywa i jogurt.





Dostałam też dodatkowo witaminę B6 do brania oraz “inhibiteur de la sérotonine”…





Dziś jest dobrze, czuję się dobrze… byle tak dalej.





A na naszym stole:


Obiad: pół awokado ( zaliczany jest do węglowodanów), 100 g duszonej białej kapusty i 200 g groszku z wody, eskalopka z kurczaka 150 g z curry i pieprzem. Łyżeczka masła do groszku I ½ łyżeczki oliwy z orzechów do awokado.





Kolacja: makaron z sosem pomidorowym i ze szpinakiem, sałatka z endywi.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Dorsz w sosie "kurkumowym", ryż i duszone pory oraz 8-my dzień diety.

Dorsz w sosie "kurkumowym", ryż i duszone pory oraz 8-my dzień diety.






Za chwilę czeka mnie konsultacja w sprawie diety. Zobaczymy jak będzie ona wyglądała w kolejnych dniach. Danie, które dzisiaj prezentuję i polecam gościło wczoraj na naszym obiadowym stole. Przepis pochodzi o wielkiego francuskiego kucharza Joêl Robuchon, który wraz z lekarzem dietetykiem Patrick-Pierre Sabatier opublikował książkę “Le meilleur et le plus simple pour maigrir” czyli “To co najlepsze I to co najprostsze by schudnąć”.


 


To danie jest znakomite w smaku choć sposób jego przyrządzania może wydać się nietypowy… rybę przyrządza się w mikrofalówce – rezultat spektakularny i w smaku i w strukturze… ani zbyt mocno ani zbyt słabo ta ryba ne jest upieczona bo jest po prostu idealna!


Mistrz podaje ją z purée z selera i z jabłka, ja nie miałam selera więc wymyśliłam co innego.


 


A dieta dzisiaj?


 


Obiad: sałatka z pomidorów zimowych z winegrettem, befsztyl lekko krwisty, 2 ziemniaki I fasolka szparagowa z czosnkiem. Zioła i kostka czekolady.


 


Podwieczorek: banan i migdały


 


Kolacja: duszona kapusta z marchewką, mieszanka kasz, jogurt waniliowy. Zioła.


 


Dorsz w sosie z kurkumą


 


2 porcje


2 kawałki dorsza ( dos de cabillaud)


Pomidorki cherry albo 1 pomidor


10 cl wywaru z ryb, może być z kostki, ja wzięłam saszetki Ariaké


1 cytryna


¼ łyżeczki mąki ziemniaczanej


1 ząbek czosnku


1 szalotka


Oliwa z oliwek


Kurkuma


Czarny pieprz


 


I do ryby


Ryż, duszone na maśle dwie pory – białe części


 


Czsonek Iiszalotkę drobno siekamy. Podsmażamy na łyżeczce oliwy w garnuszku. Następnie pokrywamy wywarem z ryb i chwilę gotujemy. Mąkę ziemniaczaną mieszamy z odrobiną zimnej wody. Wlewamy ją do wywaru i gotujemy chwilę aż sos uzyska konsystencję syropu. Doprawiamy łyżeczką kopiastą kukrumy i czarnym pieprzem.


Rybę układamy w naczyniu do mikrofali. Posypujemy ją kurkumą I pieprzem oraz odrobiną soli. Obok układamy pomidorki. Całość pokrywamy folią spożywczą w której widelcem nakłuwamy dziurki. Wkładamy do mikrofali na 750 W i równo 3 minuty. Odczekujemy 1 minutę. Ostrożnie odsłaniamy folię i podajemy całe danie.



niedziela, 15 lutego 2015

Delicje z Toskanii czyli Castagnaccio alla Toscana ; diety dzień 7-my.

Delicje z Toskanii czyli Castagnaccio alla Toscana ; diety dzień 7-my.




Jak głosi legenda, najprawdopodobniej pierwsze ciasto z mąki kasztanowej wypiekł w 1533 roku Pilade z miasta Lucca. Stare toskańskiej kroniki donoszą, że został za ten “wynalazek” sowicie wynagrodzony przez lokalnego księcia i żył dalej w szczęśliwości “felicità”. Do dzisiejszego dnia wypieka się castagnaccio w Toskani zimą, gdyż to ciasto (istnieje kilka jego wersji) pełne jest zimowych owoców: kasztanów jadalnych, orzeszków pinii, niektórzy dodają do niego orzechy, skórkę pomarańczową czy rodzynki. Prawie we wszystkich wersjach posypuje się je świeżymi igiełkami rozmarynu bo ten jest zielony nawet zimą.





Takie ciasto to zastrzyk zdrowia i energii. Nie ma w nim cukru, nie ma masła – jest łyżka oliwy z oliwek… Robi się je w niecałe 45 minut, więc bardzo szybko i jest przepyszne.


8-10 porcji


(Ja robiłam połowę bo nas tylko dwóch w domu zostało)


 


250 g mąki kasztanowej


50 g zgrilowanych na suchej patelni orzeszków pinii


40 g rodzynek


1 gałązka rozmarynu


2łyżki oliwy z oliwek


70 g kremu z kasztanów (Alma, Piotr i Paweł w puszkach jest)


 


Rodzynki, krem z kasztanów albo kasztany z syropu do dekoracji


 


Rodzynki namaczamy w ciepłej wodzie by spęczniały. Mąkę przesieawmy do miski. Wlewamy powoli 30 cl wody ubijając całość trzepaczką – by nie było grudek. Dodajemy orzeszki pinii, krem z kasztanów, rodzynki. Ciasto wylewamy do fomry wyłożonej papierem do pieczenia. Polewamy je oliwą, posypujemy rozmarynem, orzeszkami pinii… pieczemy w nagrzanym do 175°C piekarniku, około 25 minut aż wierzch zacznie pękać.
Rozkoszujemy się!


A dzisiaj, dla mnie 7-my dzień diety. Rozpoczęłam dzień od 2 ml oligosoli: miedź, srebro i złoto ( prawie całą zimę stosuję tę kurację). Następnie był sok z cytryny z wodą, po kwadransie kolejny sok grejpfrut i pomarańcza wyciśnięty w domu. Wiejski chleb z naturalnym jogurtem z łyżeczką oliwy z lnu, garść suszonych moreli i miód. Zielona herbata.







Obiad: sałatka z ogórka z winegrettem, cabillaud czyli jeden z gatunków dorsza z mikrofali w sosie z kurkumy, ryż pełnoziarnisty, duszone pory. Zioła i kawałek Castagnaccio.









Podwieczorek: kiwi z jabłkiem, herbata z miodem








Kolacja: sałatka z roszponki z winegrettem, brokuły na parze, mieszanka kasz, jogurt, gruszka. Zioła.

sobota, 14 lutego 2015

Syn, łóżko i 6-sty dzień diety, której właściwie dzisiaj nie było…

Dziś odwieźliśmy Antosia do « połowy drogi » czyli do Luçon, gdzie czekali już na niego babcia i dziadek. Od lat umawiamy się w tym samym miejscu : albo przy McDonaldzie w Luçon albo przy Quick w La Rochelle. Wcześniej zdarzało nam się umawiać nad rzeką w Marans – to latem, tam piknik obiadowy i przekazanie sobie dziecka z walizką. Zawsze jemy razem obiad w tych okolicznościach… najczęściej w ostatnich latach w McDonaldzie.











Moja szwagierka ma jeszcze inną metodę przekazywania swoich dzieci dziadkom – na peronie dworca. Raz teść albo teściowa jadą do Paryża, wysiadają na Montparnasie tam czeka już szwagierka z dzieckiem, wózkiem, walizką i odprowadza ich tylko na inny peron, z którego za kilka minut odjeżdża TGV w przeciwnym kierunku. Sytuacja również możliwa na dworcu w Rennes.





Nasz syn do dziadków oddany. Jutro wieczorem na dworcu w Rennes nastąpi przekazanie Apolline… a w piątek rano na dworcu w Rennes przekazanie Léandre… Kuzyn z kuzynką spędzą więc prawie tydzień razem a nie widzieli sie od Bożego Narodzenia 2013 roku, no nie w Nowy Rok 2014 się widzieli. Z najmłodszym kuzynem Antek spędzi tylko niecałe 24 h, a jego siostra się z nim po prostu na dworcu minie. Po czym w sobotę poleci do północnej Finlandii (Laponie) ze swoimi rodzicami ale bez braciszka. My zaś w niedzielę ruszymy do Andory na drugi tydzień ferii.











Dzisiejszej wymianie towarzyszyła jednak jeszcze bardzo ważna sprawa. Otóż po miesiącach czekania i awanturze z października… mamy łóżko! Łóżko dla naszego syna, po jego ojcu… to łoże jest ze szlachetnego drewna (merisier) w stylu takim trochę napoleońskim. Antek teraz będzie miał cały pokój po tacie choć szafy nie będziemy mu ustawiać bo ma ścienną, drugiej nie potrzebuje. Ale będzie miał komplet łóżko, biurko śliczne, które dotąd było w moim biurze, ja zamówię sobie nowe w tym tygodniu, krzesło, lampę bankowca, szafkę nocną. Jednym słowem będzie miał super pokój, elegancki, no made by Ikea choć ją też lubimy, ale taki z klasą. Dziś rano żegnał ze łzami swoje dziecinne łóżko… w kolorze zielonym z głową misia… do tego miał zieloną szafę, komodę, stolik nocny made by Verbaudet… ale wyrósł!











Teściowa podarowała mi śliczny komplet pościeli z flaneli. Ucieszyłam się jak nie wiem co bo ja zmarźluch jestem i jak jesteśmy u nich to zawsze daje mi flanelową pościel i lubię ją bardzo zimą. Mam teraz, swoją własną biało-popielatą, elegancko wygląda. Już się pierze…











A dieta? Trudno mówić o diecie, gdy się w McDonaldzie jada choć ograniczyłam się do: sałatki, kanapki z rybą i butelki wody Evian… ale w kanapce były sosy brrr. Jedno co zauważyłam to jak człowiek jest na takiej zdrowotnej diecie, na której jestem od poniedziałku, to takie czytaj fastfoodowe jedzenie przestaje mu smakować… Bardzo rzadko jemy w fast-foodach, zazwyczaj podczas podróży bo wiadomo czego się spodziewać, niezależnie od kraju, i za ile… ale dziś nie mogłam skończyć tej kanapki.





Obiad więc poza dietą ale cała reszta jak najbardziej w diecie: śniadanie, podwieczorek, i za jakiś czas kolacja, która będzie taka jak wczoraj bo mi sporo curry z warzyw zostało. Kupiłam super wiejski chleb po drodze… ma roszponkę, zrobię sałatę…



piątek, 13 lutego 2015

Dieta dzien 5ty.

I dziś 5 dzień diety…







Obiad: grejpfrut na przystawkę, purée z grochu (pois cassées) z oliwą z orzechów, sardynki pieczone z cytryną w piekarniku, 2 mandarynki. Zioła, kostka gorzkiej czekolady.







Podwieczorek: banan, pół jabłka, garść orzechów, kostka czekolady, herbata z miodem.







Kolacja: curry z warzyw: kalafior, fasolka, marchew, i soczewica pomarańczowa; plaster szynki, jogurt, zioła.

czwartek, 12 lutego 2015

Krem z cykori z migdałami czyli sezon na zupy 2015 ! oraz DIETA, dzień 4-ty.

Krem z cykori z migdałami czyli sezon na zupy 2015 ! oraz DIETA, dzień 4-ty.


Cykoria zwana inaczej endywią jest sałatą północy. W okolicach Lille, w Belgii i w północnych Niemczech uprawia się jej najwięcej. W moim dzieciństwie nie była w Polsce znana i sprzedawana choć żyliśmy w zimnym kraju. Teraz, jak widziałam podczas mojego świątecznego pobytu, jest jej dostatek w każdym sklepie warzywnym i na rynku.











Francuzi robią cykorie jak sałatę z sosem winegrette i dorzucają garść orzechów. Bądź owijają szynka i zapiekają pod beszamelem. Ja lubię jej listki nadziewane serem typu bleu, orzechami i burakami ugotowanymi. Podaję też endywię na ciepło, smażona z cząstkami pomarańczy i sokiem pomarańczowym do pieczonego drobiu.











Tym razem skusiłam się na zupę, która z dodatkiem szalotek i migdałów jest pyszniutka !











Dziś 4-ty dzień diety…





Śniadanie jak zawsze z sokiem ACE, domowym, wyciskanym o 6h15H rano… przyzwyczajam się powoli do smaku oliwy lnianej…











W pracy koło 10h30 wypiłam moją zbożówkę Ricoré i zjadłam banana











Obiad o 13h składał się z pierożków ravioli : ricotta szpinak – kupnych, do tego zrobiłam sporo świeżego szpinaku na oliwie i na czosnku. Jogurt naturalny. Zioła, kostka gorzkiej czekolady.











Podwieczorek : Mega sałatka owocowa : świeży ananas, kiwi, pomarańcze, gruszki, jabłka, banan, sok z cytryny i garść migdałów.











Kolacja : surówka z pora z oliwą z orzechów, omlet z pieczarkami, szalotkami i szczypiorkiem. Chleb na zakwasie. I resztka sałatki owocowej z podwieczorku.





Zioła…






Zupa z cykori

4 porcje

30 minut

 

500 g cykori-endywi

2 szalotki

30 g masła

1 łyżka cukru

1 l bulionu drobiowego

60 g migdałów bez skórki – mogą być płatki

Smietana do smaku

Sól, pieprz

 
Myjemy i obieramy z wierzchnich liści cykorie. Wykrawamy gorzki w smaku głąb i kroimy resztę na paski. Na maśle podsmażamy szalotki drobno posiekane, dodajemy cykorię, cukier i ½ szklanki wody. Gotujemy 10 minut na wolnym ogniu.  Wlewamy bullion i gotujemy dalsze 10 minut. Miksujemy I doprawiamy. W tym czasie migdały prażymy na suchej patelni. Podajemy z zupą.





środa, 11 lutego 2015

Diety - dzien 3-ci

Dziś 3 dzień mojej diety na odporność i powrót do formy…







Śniadanie – jak zwykle tyle, że zrobiłam sok ACE: pomarańcza, cytryna i marchewka..







O 10h30 przekąsiłam banana bo po śniadaniu o 6h20 nie jestem w stanie dotrwać do 13h15, do obiadu… i wypiłam małą butelkę wody Hépar z magnezem.







Obiad: sałata z winegrettem, spaghetti al dente ze smażonymi różyczkami brokuła z czosnkiem i z oliwą z oliwek ( brokuł gotowany według mojego chińskiego medyka traci 50% swoich wartości i prawie wszystkie składniki przeciwrakowe!). Do tego dodałam mięso pozostałe z mojej wczorajszej perliczki.



Zioła i kostka gorzkiej czekolady.







Podwieczorek: garść mieszanych orzechów, pomarańcza







Kolacja: zupa krem: dynia, marchew i imbir; ziemniaki gotowane i sardynki z oliwy – tak, tak podobno to mega zdrowe nawet z puszki!



Jogurt z łyżką suszonych żurawin i jagód wszelkiej maści.

wtorek, 10 lutego 2015

Dieta na "Poprawe odpornosci i powrot do formy" - dzien 2

Za kilka godzin czeka mnie wizyta kontrolna u laryngologa. Już się obawiam tego co usłyszę bo sama wiem najlepiej, że nie wyzdrowiałam. Boli mnie twarz i głowa. Gdy wstaję rano moje policzki są mega czerowne, pieką a kaszel przypomina wciąż o infekcji płucno-oskrzelowej. Ogólnie czuję się dużo lepiej. Nawet u fryzjera dziś byłam, ale te upiorne objawy choroby są wciąż obecne, przypominają o sobie co kilka minut…





Dziś na naszym stole – bo siłą rzeczy moja rodzina jest na diecie razem ze mną… Tylko ja potrafię w tym domu gotować więc jedzą to co ugotuję i dodają sobie to co lubią.





Śniadanie – takie jak wczoraj tylko zrobiłam świeży sok z pomarańczy i pochłonęłam pół grejpfruta.





Obiad- sałatka na przystawkę: kapusta biała surowa, surowy burak starty, surowy seler naciowy tak 200 g razem z oliwa z orzechów i winegrettem balsamico plus sól, pieprz, curcuma. Następnie 6 łyżek ugotowanej zielonej soczewicy z marchewkami i z cebulkami dymkami i 150 g smażonej na oliwie z oliwek ryby – merlan, pokropionej cytryną na dodatek.


Zioła i kostka gorzkiej czekolady.





Podwieczorek - 3 mandarynki i garść włoskich orzechów oraz herbata z miodem.





Kolacja- sałata z liścmi szpinaku, winegrette z szalotką. Perliczka ( kawałki kupiłam, tylko suprême) duszona w liściach kapusty białej, w marchwi, świeżym tymianku…


Chleb na zakwasie, ser typu bleu, gruszka.


Zioła.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Dieta « Poprawa odporności i powrót do formy » - dzień 1





 
Dieta « Poprawa odporności i powrót do formy » - dzień 1

 

Jest lepiej ale nie jest dobrze. Od ponad miesiąca nie udało mi się jeszcze wstać rano z uśmiechem na ustach i w formie z takim pędem do życia, do tego by się chciało. Sunę noga za nogą, antybiotyk za antybiotykiem, zabieg za zabiegiem. Jutro kolejna wizyta u lekarza standardowego czyli francuskiego. Zobaczymy co powie…

 

Tymczasem byłam jeszcze u kogoś innego, z medycyny mniej konwencjonalnej i oprócz całego szeregu różnych rad i masaży i ucisków dostałam też dietę na poprawę formy, wzmocnienie odporności, która za jakiś czas, jak będzie lepiej zostanie przerwana na 48h dietą usuwającą toksyny w organizmu na bazie soku brzozowego.

Na to jednak przyjdzie jeszcze poczekać.

 

Dieta – dzień pierwszy

 

Śniadanie : Sok z cytryny z lekko letnią wodą – szklanka ; kiwi ; 5 łyżeczek – 100 g twarożku z łyżeczką oleju lnianego ( tłoczonego na zimno) należy zrobić z tego emulsję tak by oleju nie było w serku widać ; 3 kromki chleba na zaczynie pełnoziarnistego i garść migdałów. Serek na chleb, plus migdały plus miód rozmarynowy albo tymiankowy. Zielona herbata.

 

To śniadanie będzie podobne cały czas : modyfikacja owoców, migdałów na orzechy itd… tylko to się będzie zmieniać.

 

Koło 10h30 : moja Ricoré z mlekiem migdałowym

 

Obiad : tarta marchewka – 150 g około, sok z pół cytryny, oliwa z oliwek, sól, pieprz czarny, curcuma. Befsztyk wołowy krwisty. 2 łyżki zbóż : soczewica, pszenica i quinoa oraz 3 łyżki ratatouille – wziełam bio ze słoika ( bo na 3 łyżki trudno ratatouille gotować).

Kostka gorzkiej czekolady i zioła : mieszanka z apteki : mięta, anyżek, lipa, dziurawiec.

 

Podwieczorek : owoc i garść orzechów laskowych

 

Kolacja : Sałatka z młodych liści szpinaku, startego jabłka, cykori, z plastrem wędzonego pstrąga i z jajkiem mollet. Sos na bazie oliwy z orzechow. Na deser jogurt naturalny z łyżką suszonych owoców jagodowych (według specjalisty dobre by były tutaj jagody Goji ale w Chnach, we Francji nie mamy pewności co do ich pochodzenia i ekologicznej czystości – importerzy oszukują po prostu, dlatego lepiej jeść to co lokalne i ja mam mieszankę suszonej żurawiny, jagód i czarnej porzeczki) oraz 100 g czarnych jagód.

 

Podoba mi się ten dzisiejszy jadłospis… ale czy pomoże i kiedy ?

niedziela, 8 lutego 2015

Schankala czyli pączki z Alzacji// Schankala ou beignets d'Alsace

Schankala czyli pączki z Alzacji









 


Schankala po alzacku oznacza – małe uda « Petites cuisses ». Nazwa tego specjału pochodzi od kształtu tych pączków. Od lutego do końca marca pączusie Schankala znajdziemy w każdej alzackiej cukierni, są bowiem one nieodłączną częścią karnawału. Przepis, który dzisiaj wykonałam jest oryginalnym przepisem Christine Ferber – znakomitej ciastkarki i znanej na całą Francję kucharki od konfitur ! To ona w swojej książce pisze, że pączków w Alzacji jest tyle ile BABC bo każda babcia ma swój przepis na pączki.


Tak więc nie tylko te z nadzieniem, nie tylko te z konfiturą na drożdżowym cieście, ale też sporo innych gatunków… wartych wypróbowania, gdyż nie tylko smacznych ale też znacznie mniej czaso i pracochłonnych.


 


Schankala to pączki z mielonymi migdałami, skórką cytrynową i bez nadzienia. Obtaczane w mieszance cukru i cynamonu doskonale łączą się z dobrą popołudniową herbatą.


Polecam !


 


Na 30 sztuk


Ciasto robimy w przedzień – musi się chłodzić całą noc w lodówce !


Przygotowanie 20 minut


Smażenie 25 minut


 


300 g mąki przesianej


140 g cukru


100 g zmielonych migdałów


4 małe jajka – 160 g


20 g stopionego masła


6 g proszku do pieczenia


Szczypta soli


Skórka starta z cytryny


 


Do smażenia


1 l oleju arachidowego


 


Do obtaczania


Cukier kryształ i cynamon


 


Z podanych składników zagniatamy dość luźne ciasto. Pokrywamy je folią spożywczą i wkładamy na noc do lodówki.


 


Następnego dnia na posypanej mąką stolnicy formujemy długie rulony – jak na trochę grubsze kopytka. Kroimy je na porcje – 5 cm około, formujemy podłużne wałki – jak na zdjęciu i nożem nakrawamy je w połowie. Smażymy gdy olej osiągnie temperaturę 170°C – Uwaga nie może przekraczać 180°C bo pączki będą się palić z wierzchu a w środku pozostaną surowe. Każdy powinien się smażyć około 5 minut.


Odsączamy je na papierze kuchennym. Następnie obtaczamy w cukrze z cynamonem.


 


Uwaga – można uformować pączki i trzymać ich porcję 24h w lodówce, następnie smażyć… cieplutkie są najsmaczniejsze!

sobota, 7 lutego 2015

Polędwica wieprzowa w cytrynach confit i orzeszkach ziemnych.// Mignon au citron confit et aux cacahuètes.

Polędwica wieprzowa w cytrynach confit i orzeszkach ziemnych.







 


Moja ciągnąca się od ponad miesiąca choroba nie pozwala mi na wielkie gotowanie. Robię zupy w tym nasz polski, zdrowotny rosół, mięsa, ryby – tych sporo ale rzadko ostatnio sięgam po nowości z powodu nadmiaru leków i dolegliwości.


Skusiłam się jednak na tę polędwicę bo szybko się ją przyrządza około 30 minut. Lubię też mięsa z dodatkiem cytryn confit bo mają taki fajny smaczek i pachną południem a mi tęskno i do słońca i do ciepła.


 


W oczekiwaniu na wiosnę – jakiś miesiąc czekania jeszcze u mnie w Bordeaux choć mimozy już żółcieją! aromatyczne danie na obiad…


 


4 porcje


 


600 g polędwicy wieprzowej


2 cytryny confit


75 g orzeszków ziemnych


1 łyżka startego świeżego imbiru


250 g posiekanej cebuli


10 cl białego wina kuchennego


Łyżeczka bulionu cielęcego w proszku bądź mała kostka


Oliwa, sól, pieprz


Zielona pietruszka


 


Tniemy polędwicę na dość grube plastry. Cytryny tniemy w kostkę. Mięso podsmażamy na ostrym ogniu na oliwie przez chwilę, doprawiamy I wyjmujemy je z garnka, w którym się smażyło. Teraz wzucamy do tego samego garnka posiekaną cebulę, imbir oraz cytryny. Smażymy – bez koloryzacji około 5 minut. Dodajemy mięso, pokrywamy całość winem oraz bulionem cielęcym. Dusimy 15 minut.


 


Siekamy orzeszki i dodajemy do mięsa.


 
Podajemy w ryżem, makaronem…