niedziela, 29 stycznia 2017

Ciasto bananowo-jagodowe czyli deser poobiedni.

Ciasto banan





 
To ciasto stanowi część obiadu “przyjemności”. Musiałam wykonać jednak ściśle 3 porcje a nie blachę bo staramy się zapanować nad naszą dietą. Próba zakończona sukcesem. Przepis z “Elle à table” był na 6 porcji więc podzieliłam na pół i w indywidualnych foremkach upiekłam przysmaczek…


 


3 porcje


Przygotowanie 20 minut


Pieczenie około 35 minut


 


2 jajka


90 g cukru + 1 łyżka


100 g masła


100 g mąki


Łyżka zmielonych migdałów


Łyżka miodu


2 banany


125 g zamrożonych jagód


 


1 jajko i 1 żółtko ubijamy z cukrem do białości. Dodajemy miękkie masło, mąkę i 1 banana oraz migdały. Miksujemy całość. Połowę ciasta umieszcamy w formie bądź w foremkach. Wykładamy na ciasto pokrojonego drugiego banana i jagody. Polewamy miodem i pokrywamy pozostałym ciastem.


Pieczemy w 200°C. 3 minuty przed końcem pieczenia wykładamy na wierzch ubitą pianę z pozostałego białka z łyżką cukru. Zapiekamy i podajemy lekko ciepłe.





Kurczak w kokosowej śmietanie z trawą cytrynową czyli obiad Przyjemność !

kurczak citronelle







Tak, tak raz w tygodniu mamy przewidziany posiłek zwany z francuska « plaisir ». Możemy jeść wszystko, pić wino, spożyć deser ale jest to tylko, jak narazie, raz w tygodniu i kolacja po takim posiłku jest tzw : posiłkiem kompensatą czyli 300 g warzyw i owoc. Nie ma nic za darmo, na wszystko trzeba zapracować.


 


Dzisiejszy obiad był więc ucztą zainpirowaną nieco kuchnią azjatycką.


 


Na przystawkę cieszyliśmy się sałatką z roszponki, papryki i kostek sera brie.


A na danie główne kurczakiem w kokosowej śmietanie z posmakiem imbiru i trawy cytrynowej.


 





6 porcji


Przygotowanie


35 minut


 


720 g piersi z kurczaka


2 łodygi trawy cytrynowej


Cebula


Szalotka


Strączek bardzo ostrej papryczki typu chili


1 cm korzenia imbiru


200 ml śmietanki kokosowej


1 łyżka oleju sezamowego


Sól, pieprz


 


Szalotkę, cebulę, imbir i trawę cytrynową siekamy. Podsmażamy warzywa na oleju sezamowym ale bez koloryzacji. Dodajemy kostki kurczaka i smażymy 5 minut mieszając. Doprawiamy całość. Wlewamy śmietankę kokosowa i 100 ml wody. Dusimy 15 minut pod przykryciem.


 


Podajemy z chińskim czy japońskim makaronem, fasolką szparagową – w tym sezonie z mrożonek.




sobota, 28 stycznia 2017

Łosoś na parze w cytrynowym sosie. Czyli danie dietetyczne.

dieta sobota 1






W pełni wpisujące się w mój nowy program dietetyczny. A że przepis nowy i nas zachwycił to podaję…Dla tych co nie na diecie należy podać danie z ryżem. Mój mąż też miał z ryżem bo on ma węglowodany w menu obiadowym i na diecie. Ja niestety nie.


 


To co na zdjęciu to mój talerz. Jest na nim 150 g łososia, 100 g brukselki wyszło mi tego 9 sztuk i 100 g kalafiora. Całość polana jest dwoma łyżkami sosu cytrynowego i posypana szczypiorkiem. Pycha ! a cały obiad składał się z :


150 g roszponki z gotowanym burakiem doprawionym: solą, pieprzem, kurkumą, ½ łyżeczki oleju orzechowego i tyleż octu balsamicznego.


Następnie danie na zdjęciu, jogurt naturalny 125 g – to jest porcja we Francji, wiem, że w Polsce są one znacznie większe. Kawy i kostki czekolady.


 


 


3 porcje


Przygotowanie 30 minut


 


450 g łososia bez skóry, pokrojonego w 2 cm kostkę.


Kalafior


Brukselka


20 g masła


40 ml śmietany


Sok z pół cytryny


Sól, pieprz, pieprz baskijski


 


Łososia doprawiamy solą i pieprzem Basków. Warzywa gotujemy w osolonym wrzątku, każde osobno. W garnuszku mieszamy śmietanę, sok z cytryny, masło sól i pieprz.


 


Łososia gotujemy na parze – w mikforafli to 3 minuty, nad garnkiem 10 minut.


Podajemy całość z sosem, posypujemy drobno posiekanym szczypiorkiem.


 



piątek, 27 stycznia 2017

Gorzka prawda czyli wizyta u dietetyczki. Francuska codzienność. Część 60.




Jak napisałam wczoraj krótko na mojej stronie fejsbukowej… czekała nas godzina prawdy a raczej 2 godziny bo mój mąż razem ze mną tym razem, umówił się na wizytę. Coroczny bilans okazał się pierwszą z kilku konsultacji, które na nas czekają.


 


Mamy bowiem po 7 kilogramów każde do zgubienia. Jeśli o mnie chodzi te 7 kg to maksimum, które mogę zgubić… a powinnam raczej 4-5 by nie przekroczyć 60 kilogramów wagi “ciężkiej” dla mojego męża to minimum bo on powinien raczej zgubić 10 kilogramów.


 


Sporo…


Nie można tego wytłumaczyć tylko zimą i minionymi Świętami. Byłoby to raczej 2-4 kilogramy na plusie… jest więcej.


 


Ale, od początku.


 


Mieliśmy umówione na wczoraj dwie godzinne konsultacje z naszą dietetyczką Sarahą Ottonelli. Z wynikami badań, rozpisanym ubiegłotygodniowym jadłospisem udaliśmy się więc do gabinetu.


Fajnie nam się gadało, ale od razu okazało się, że nasze domowe jedzenie pomimo tego, że wciąż zachowuje swoją jakość znacznie przekracza normy ilościowe. Średnio o 1/3 jeśli o mój jadłospis chodzi. Jak to się stało, że ja tego nie czułam?


 


Otóż moje badania krwi pokazują na zwiększony poziom Kortyzolu czyli hormonu stresu… I to jest pewne wytłumaczenie. Moja notoryczna aktywność od 6 godziny rano, zły sen i kłopoty z nim trwające już od dłuższego czasu oraz brak odpoczynku składają się na te dane, które tłumaczą kiepskie spalanie tłuszczu. Ciało bowiem w ciągłym napięciu magazynuje zbyt wiele. Ale to tylko część powodów. Ten podstawowy to oczywiście zbyt duże porcje.


 


Tak więc % tłuszczu w moim ciele przekroczył normę o 3 jednostki. Tak wynika z badań przez Sarę przeprowadzonych a % masy miśniowej nieco się obniżył I trzeba go absolutnie podwyższyć. Jest też trochę zatrzymanej wody.


 


Mam więc nowe menu na 4 tygodnie. Bo 24 lutego mamy kontrolę i nastąpi adaptacja tego programu alimentacyjnego.


Od wczoraj zgubiłam już kilogram… pewnie siła mentalna się przysłużyła…


Chodzę trochę głodna ale się cieszę bo w końcu odczuwam głód a zdażało mi się jeść bo akurat była pora.


 


Tak więc:


Śniadanie o 6h30 – sok z cytryny z wodą, 40 g płatków owsianych z mlekiem roślinnym 125 ml albo 60 g chleba z 60 g twarogu. Do tego jabłko bądż gruszka i zielona herbata.


 


10 h – kawa i malutki owoc typu kiwi bądź mandarynka


 


13h obiad – 150 g surowych warzyw, Porcja białka 120 g mięsa chudego albo 150 g ryby chudej ( tłusta tylko raz w tygodniu), albo 2 jajka, albo 100 g szynki; 200 g gotowanych warzyw. Jogurt naturalny. Kawa i 1 kostka czekolady +70% kakao.


Do przyrządzenia tego wszystkiego tylko 1 łyżka tłuszczu… oliwy, masła, śmietany… muszę więc rozłożyć…


16 h-herbata czy zioła; 5 migdałów


20 h-kolacja -  300 g gotowanych warzyw, 120-150 g węglowodanów (kasz, ryżu, ziemniaków); jogurt naturalny. Zioła na sen.


 


Raz w tygodniu posiłek – przyjemność… z deserem ale zaraz po nim posiłek rekompensata: 300 g warzyw i owoc.


 


To menu dostarcza około 1450 kcal gdy mój metabolizm bazowy wynosi obecnie 1311 kcal. Spodziewam się więc utraty kilogramów tym bardziej, że mój tryb życia jest bardzo aktywny. I średnio spalam dziennie około 2500 kcal według wyliczeń. Zależy mi też bardzo do powrocie do prawidłowej wagi ciała i do lepszej formy choć tę naogół mam. Poza tym wielkimi krokami zbliża się menopauza więc zaburzenia hormonalne też będą się przyczyniać do zmian. Trzeba więc wrócić do dobrych nawyków.


Tymczasem moja mama, poinformowana wczoraj przez telefon o naszych aktualnościach wagowych skwitowała wszystko – pani dietetyczka nie bierze pod uwagę faktu, że ty masz grube, polskie kości a nie francuskie… uśmiałam się… pewnie nie bierze! Sic!
Ps: We Francji dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne czyli mutuelles zwracaja koszty ( czesciowo) takiej wizyty.

niedziela, 22 stycznia 2017

Polędwica wieprzowa w warzywach.

Dorsz







 


Kolejne danie obiadowe na dość szybko i najlepiej na dwa dni…


 


5 porcji


Przygotowanie 30 minut


Duszenie 30 minut


 


750 g polędwicy wieprzowej pokrojonej w kostkę


2 cukinie


4 marchewki


1 batat


2 szalotki


1 ząbek czosnku


Papryka w proszku


Kminek w proszku


Sól
tymianek


oliwa


 


 Wszystkie warzywa kroimy w paski na julienne.  Na oliwie podsmażamy najpierw szalotki I czosnek, dodajemy mięso i smażymy chwilę. Doprawiamy do smaku. Dodajemy warzywa I szklankę wody I dusimy 30 minut.


 


Podajemy z kaszą gryczaną i kieliszkiem dobrego Burgunda.




Dorsz marynowany na spoób azjatycki, purée z marchwi



.

 

Tym razem, dwa dania obiadowe z naszego week-endowego stołu. Sobotnia ryba… czyli obiad w 30 minut bo tyle aurat miałam czasu przy sobocie na pichcenie.

 

3 porcje

450 g dobrego dorsza, bez ości

3 łyżki sosu sojowego

1 łyżka oleju sezamowego

1 łyżeczka cukru

2 łyżeczki souk z cytryny

 

Rybę kroimy w kostkę i marynujemy w marynacie zrobionej z podanych składników.

W tym czasie gotujemy marchewki z jednym ziemniakiem w osolonym wrzątku… robimy z warzyw purée.

 

Rybę wraz z marynatą podsmażamy dosłownie 2-3 minuty na ostrym ogniu. Podajemy razem z sałatką z cykorii.

Fajne i proste.

niedziela, 15 stycznia 2017

Hirams Plattär czyli szwedzkie naleśniki.

Soldes





Coś pysznego choć nieco praco i czasochłonne jest ich wykonanie. Przyjemna odmiana w naleśnikowym repertuarze, z której zamierzamy w okresie karnawałowym skorzystać.


 


4 porcje


Przygotowanie 30 minut


Smażenie i « pieczenie » : 30 minut


 


100 g masła plus odrobina do smażenia


30 cl wody


100g mąki


6 jajek


Cukier waniliowy Ii2 łyżki cukru pudru


30 cl kremówki


 


Zagotowujemy wodę z masłem i jednym ruchem wsypujemy do gotującej się cieczy mąkę. Energicznie mieszamy aż ciasto odstawać będzie od brzegu garnka. Czyli początek ten sam jak ciasto na ptysie…


 


Ciasto przekładamy do miski i mieszamy aż nieco ostygnie do temperatury pokojowej. Następnie dodajemy po jednym żółtku i miksujemy. Z białek ubijamy sztywną pianę z dodatkiem cukru waniliowego i łyżki cukru pudru. Mieszamy ją delikatnie z ciastem.


 


Kremówkę ubijamy i łączymy z ciastem.


 


Smażymy naleśniki jak pancake na patelni z rozpuszczonym masłem. Uwaga smażymy je dobrze z jednej strony 2-3 minuty i tylko 30 sekund z drugiej.


Tak usmażone układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia składając je po dwie sztuku, niedopieczoną stroną do środka.


Następnie wkładamy do gorącego piekarnika 200°C na 5 minut aż napęcznieją jak delikatne poduszeczki…


 


Podajemy ciepłe z cukrem, miodem, konfiturą…


 


Przepis “Elle à table”, styczeń/luty 2017.






Kurczak w suszonych owocach i w warzywach.

Kurczak i crepes







 Z naszego dzisiejszego stołu bardzo proste ale smaczne i aromatyczne danie, w sam raz na zimę.


 


6 porcji


Przygotowanie: 20 minut


Pieczenie: około 1 h


 


6-9 czy 12 pałek z kurczaka ( wedle apetytu… u mnie 9 bo Antoni je tylko jedną porcję)


Duża czerwona cebula


8-9 ziemniaków


Gałązka selera naciowego


2 cukinie


Garść pomidorków cherry


Garść suszonych śliwek


Garść rodzynke


 


Sól, pieprz plus pieprz Basków czy ostra papryka


Oliwa z oliwek


 


Namoczyć razem suszone owoce.


W tym czasie obrać warzywa i je pokroić na kawałki. Pomidorki przekroić na pół i zachować. Resztę warzyw ułożyć w naczyniu do zapiekania, dodać odcedzone owoce i na wierzchu ułożyć kurczaka. Doprawić. Piec 30 minut w 200°C. Po tym czasie dodać szklankę wody oraz pomidorki. Piec kolejne 30 minut.


 


Inspiracja “Elle à table”, styczeń/luty 2017.