sobota, 26 stycznia 2019

Milosc do gotowania i do jedzenia

Od dziecka lubilam gotowac i jesc! W moim domu i mama i tata dosc dobrze gotowali i gotuja. U dziadkow tez bylo zawsze pyszne jedzenie bo torty i pierogi mojego dziadka wspominam do dzisiaj. 
A potem? Potem byla emigracja do kraju, gdzie kuchnia stoi na piedestale! Dziedzictwo ludzkosc UNESCO, najlepsi ciastkarze, piekarze, kucharze, znakomite produkty i ich roznorodnosc. Sposob spozywania posilkow, ten caly ceremonial, ktorego nie znalam w Polsce... 

Pokochalam gotowanie, podawanie, probowanie i spozywanie tak na zaboj! a ze kwestie zdrowotne tez sa dla mnie wazne to kuchnia wpisuje sie w nie w pelni. Budzet zywnosciowy w moim domu jest bardzo wysoki bo jemy w 90% zywnosc ekologiczna i staram sie wybierac zawsze produkty najwyzszej jakosci. Nie znajdziecie u mnie margaryn, podzednych olejow, najtanszej maki czy cukru, nie znajdziecie ani miesa ani sera ani chleba z supermarketu. Mam kompletnego "kota" na tym tle. Przywiazuje ogromna wage do jedzenia, do produktow, do gotowania. Wiadomo nie wszystko mi wychodzi, ale wtedy poprawiam, daze do czegos lepszego. Nie dla mnie wiec jedzenie tylko wieprzowiny czy nie jedzenie ryb, nie dla mnie ciasta z margaryna ani ciastka przemyslowe, nie dla mnie niedojrzale owoce, warzywa niesezonowe czy piersi z kurczaka z hodowli przemyslowych. 
Jednym slowem jestem kompletnym swirem. Dlatego na wakacjach all inclusive w hotelach nawet 5* jestem niezadowolona z jedzenia bo jest po prostu niezbyt dobre. Tak jak nie pojde do restauracji na obiad za 15 euros bo wiem, ze bedzie niedobry pod wzgledem jakosci... wole w tym wypadku McDonalda bo wiem na co sie nastawic...
Poza budzetem zywnosciowym spore miejsce zajmuje mi tez w budzecie zakup ksiazek kulinarnych czy miesiecznikow. Uwielbiam! i inspiruje sie. 
Lubie rzeczy proste... ale dobrej jakosci. Wole dobry chleb na zakwasie z kozim serem niz jakies niezbyt smaczne mieso czy inny kulinarny wyczyn. Pije glownie wode bo nie lubie, gdy smak tego co jem znika w jakis innych smakach... poza dobrze dobranym winem oczywiscie. 
takiego mam bzika...

A dzis na naszym stole:
Sniadanie 8h: Sok,z. cytryny z woda, Mango, dzikie, ekologiczne mango, slodkie, pieknie zolte... z Hiszpani czyli po sasiedzku; 2 tosty z kremem z orzechow laskowych i z twarogiem oraz konfitura z gorzkich pomaranczy. Zielona herbata



Obiad 12h30: grejpfrut na przystawke i to danie z Prowansji czyli Daube z wolowiny z polska kasza jeczmienna, marchewki i pieczarki. Jogurt naturalny.



Podwieczorek 17h: Paczek domowej roboty z konfitura malinowa, herbata - wczesniej byla kawka u Aliny!


Kolacja 20 h: zupa krem z pory i ziemniakow, tost z serem, ziolowa herbata z miodem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz