wtorek, 7 kwietnia 2015

O minionych Świętach, winie i laickości

 O minionych Świętach, winie i laickości




Święta, święta i po świętach… Nie były ani specjalnie udane ani też specjalnie nieudane. Były takie sobie zwykłe, po prostu ! Ja zajęłam się stroną religijną na tyle na ile mogłam oraz kulinarną. Pozostali członkowie rodziny ograniczyli się do jedzenia. Antek strzelił focha w niedzielne popołudnie bo teściowie chcieli przechadzać się po centrum Bordeaux, ale mój syn nie chciał i zajęło nam sporo czasu przekonanie go do czegokolwiek. Wczorajsza wyprawa nad Atlantyk przebiegła już nacznie sprawniej bo w pełnym słońcu, 17°C i wszystkim się chciało !











W Wielki Piątek byłam na liturgii wieczornej, która trwała zaledwie 45 minut, ale cieszyłam się, że mogłam pójść, a w niedzielę wielkanocną byliśmy wszyscy na mszy, która była piękna i uroczysta… jedyna msza w Święto o 10h30. W poniedziałek już mszy u nas nie ma.





W te świąteczne dni moi teściowie posadzili mi na tarasie azalię, teść podciął mi pnące róże i zainstalował alarm przeciw pożarowy w domu (na dym) – to akurat chciał już zrobić w wielkanocną niedzielę rano ale zdołałam go powstrzymać do wieczora ! Sukces. Moi teściowie nie czują, że to są Święta więc dla nich majsterkowanie w ten dzień jest zupełnie normalną sprawą.











Zjedliśmy wszystko co było do zjedzenia i do ostatniego okrucha : udziec jagnięcy 2,5 kilogramowy poszedł w dwa obiady, 3 ciasta, masa czekolady, warzyw, sałatke, wędlin, serów. Cieszę się jak gościom u mnie smakuje choć mój mąż uważa, że jego rodzice nieco przesadzają z konsumpcją. Każdy ma swoje zdanie. Otyli nie sa wiec moga sobie pozwolic na odstepstwa od normy.





Wypiliśmy przy okazji do obiadów i kolacji kilka butelek wina choć pokazuję tylko to najlepsze moim zdaniem, idealnie pasujące do pieczonej jagnięciny :





Château Lousteaunef,  z Médoc, Cru Bourgois, rocznik 2009 !





Mieszanka szczepów Cabernet Sauvignon, Petit Verdot, Merlot i Cabernet Franc tworzą niezapomnianą kompozycję a rocznik 2009 po gorącym lecie dodaje temu trunkowi wyjątkowej elegancji.





Wszystko więc od strony kulinarnej się udało i przebiegło pomyślnie.











A wracając do moich poprzednich wpisów o laickości we Francji…





Dziś rano podano, że dyrektor paryskiego metra RATP musiał ustąpić co do plakatów zapowiadających dobroczynny koncert na rzecz chrześcijan ze Wschodu. Sam Premier ostro go wczoraj skarcił… a i organizatorzy koncertu podali sprawę do sądu. Paryskie metro będzie więc najprawopodbniej musiało wypłacić spore odszkodowanie za straty moralne poniesione przez organizatorów imprezy.





Jak widać i laicki fundamentalizm ma swoje granice. I tym lepiej.





2 komentarze:

  1. Oczywiście rozumiem, że dla niektórych Wielkanoc to tylko spotkanie z rodziną i dni wolne od pracy. Dla mnie jest to najważniejsze święto i nie wyobrażam sobie Wielkiego Tygodnia, a przede wszystkim Wielkiego Czwartku, Piątku i Soboty bez przeżywania męki Pana Jezusa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podzielam twoje obchodzenie Wielkanocy. Jednakze Moja tutejsza, francusku rodzina nadaje na innych falach.

    OdpowiedzUsuń