niedziela, 1 września 2013

Kulinarnie z Polski

 
Zamieszczam tylko kilka zdjęć bo bardzo mało chodziliśmy po restauracjach. Moja mama i mój tata świetnie gotują, więc większość posiłków jadaliśmy w domu bądź w gościach. A że odwiedziliśmy też tylko Poznań i Wałcz to i okazji zbyt wiele nie było.
 
 
 
To co mnie urzeka to klimat małych kawairenek, knajpek ślicznie urządzonych, choć podobno często zamykających swe drzwi bo po prostu plajtujących. U nas takich urokliwych kawiarenek po prostu nie ma, są za to bardziej liczne restauracje. I te desery ! Urocze, pięknie podane i zazwyczaj smaczne z jedną wpadką w Środzie wielkopolskiej gdy zawartość mojego talerza z sernikiem przypominała zestaw śmietnikowy. Przed oddaniem go obsłudze zrobiłam zdjęcie ! Ale wszędzie indziej było już dużo lepiej.
 
Chodziliśmy na takie desery jak nie codziennie to co drugi dzień… we Francji coś takiego kosztuje majątek, około 8-10 euros i nie jest ani tak ładne ani tak smaczne.
Podobały się nam też zestawy i wybór kaw i herbat, bogatszy niż nad Sekwaną.
 
 
Lemoniada malinowa w Kawiarni "Angielka" - uroczej, na ulicy Zydowskiej w Poznaniu, przy Starym Rynku.
 

 
Cieplo-zimny deser z tejze kawiarni - polecam!
Dania restauracyjne czyli obiadowe wciąż jednak nie wyglądają, według mnie, najlepiej. W większości restauracji sztampa : kotlety, frytki i surówki z kapusty… w pełni lata. Tam gdzie więcej turystów pierogi, ale znacznie lepsze robię sama i jadłam u mamy, czasem zrazy czy gołąbki. Brakuje wyraźnie tzw : wysokiej kuchni, tradycyjnych dań kuchni Polskiej ale tej wysokiego lotu, z przyprawami lasu, z dziczyzną, z deserami wychodzącymi poza sernik, szaroltkę i puchar owocowo-lodowy. Marzy mi się zjedzenie obiadu czy kolacji u pana Wojciecha Modest Amaro…  Może w najbliższych miesiącach.
 
Salatka z poledwicy wieprzowej w restauracji Blue Moon, najlepszej w miasteczku Walcz...
 
 
Strogonoff z tejze restauracji z kluskami slaskimi, ktory nie byl Strogonowem choc danie bylo smaczne...
 
 
 
Pierogi z Gospody pod Koziolkami na Starym Rynku w Poznaniu sposob podania, ilosc i jakosc pozostawiaja niestety sporo do zyczenia...
 
Ceny ? Dość niskie jak na naszą kieszeń ale stosunek cen do jakości wyjątkowo zły… jak porównuję teraz z Portugalią czy Hiszpanią, gdzie za tę samą sumę jada się dużo lepiej… 6 sztuk pierogów, bez niczego i niezbyt smacznych to 20 złotych w Gospodzie pod Koziołkami czyli 5 euros, w Porto cały obiad grilowany łosoś do tego ryż w pomidorach i sałatka, w centrum miasta to 3,50 euro czyli 14 złotych ? Ogólnie ceny żywności w Polsce są dużo niższe niż te u nas, zazwyczaj 3-4 krotnie. Jakośćjednak sprzedawanego jedzenia też jest różna. Wielokrotnie widziałam olbrzymie, grube, przerośnięte cukinie, z których naprawdę nic smacznego nie można zrobić czy grubą, łykowatą fasolkę szparagową.
 
Najgorzej jednak wygląda mięso i ryby. Tych ostatnich, świeżych… trzeba się nieźle naszukać a jak już się znajdzie to wybór ogranicza się do 4-5 gatunków góra… reszta mrożona, wędzona… Mięso wieprzowe i kurczaki – to jest wszędzie… wołowina w wybranych sklepach, cielęcinę widziałam w jedynym jedynym sklepie w Poznaniu… w Wałczu gdy robiłam zakupy i pytałam gdzie mogę kupić mówiono mi, że mogę jedynie zamówić bo nikt tego nie kupuje więc nie mają… na słowo jagnięcina niektórzy oczy wybałuszali i pytali «  co to »… o perliczkach i innym drobiu nie wspomnę. A piszę o sprzedawcach sklepów i stoisk mięsnych. Znalezienie mielonej wołowiny z określoną zawartością tłuszczu, u nas akuart 5%, bo tylko taką przyrządzam i jemy jest jeszcze zupełnie u nas nieznane. Sprzedają mielone i owszem ale wieprzowe, albo wołowo-wieprzowe… dość białawe więc pewnie tłuste ale ile jest w nim tłuszczu i kupić samo wołowe mielone ? Niestety mi się nie udało choć po sklepach chodziłam prawie codziennie.
 
Najedliśmy się za to całych gór jagód i malin, truskawek też i porzeczek bo we Francji to są rarytasy także … co kraj to obyczaj, ma swoje lepsze i gorsze kulinarne strony. A to co smakowało nam najbardziej to pierogi dziadka czyli mojego taty, pieczona wołowina mojej mamy ! I jej drożdżowiec z owocami!

4 komentarze:

  1. w naszym osiedlowym markecie cielęcina kosztuje 60 złotych za kilogram. łatwo obliczyć ile kosztowałby obiad z niej dla mojej pięcioosobowej rodziny.zwyczajnie mnie na nią nie stać i myślę że wiele osób ma podobnie. wołowina zależnie od rodzaju- nietłusta nadająca się do zmielenia (ja wybieram kawałek mięsa a następnie każę sobie zmielić w sklepie gdy kupuję) ponad 30zł/kg, polędwica wołowa to koszt 90 zł/kg. w moim mieście, gdzie średnia pensja to około 2000 zł.
    poza tym generalnie zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalijko rozumiem... coz moge dodac? U nas tez sa to drogie miesa, ale od czasu do czasu nad na nie stac. Probelm pensji, zarobkow i ich stosunku do cen. Pozdrawiam po wakacyjnie!

      Usuń
  2. Pani Agnieszko,
    zawsze z zainteresowaniem czytam komentarze osób które przyjeżdżają na nasze podwórko ( Poznań), ponieważ, było nie było, wnoszą świeże spojrzenie na to czego my tu mieszkający może już nie zauważamy. Nie do końca zrozumiałam akapit dotycząca porównania cen pierogów w RP a obiadu w Hiszpanii, czy Portugalii. Czyli jak u nas jest drożej, taniej ? Zrozumiałam tylko że gorzej.

    Zgodzę się z Panią, że kawiarenek u nas mnóstwo, ale jak Pani wie, jest to ściśle związane z naszym polskim rytuałem: " pójdźmy na kawę, zamiast pójdźmy na kolację. Powodów takiego stanu rzeczy, jest kilka- raczej wszystkim znanych, więc nie ma co tego tematu analizować.
    Uważam, że porównywanie rynku gastronomii w RP z krajami południa, nie ma najmniejszego sensu. Po prostu to są inne tradycje i trzeba z każdej z ich wyciągać to co najlepsze.

    Z kolei odnosząc się do kwestii alta cucina czy haute cuisine, nie do końca się zgodzę, że takowych u nas nie ma. W Poznaniu w pięknej sukni i dobrze skrojonym garniturze można śmiało pójść do Bażanciarni ( znajduje się 5 kroków od "Gospody..." , Figaro, czy Milano. Gospoda pod koziołkami...to polski odpowiednik "trattoria" w dodatku to jest kanjpa nastawiona na turystów, więc uczty dla podniebienia nie będzie :)

    Pozdrawiamy serdecznie

    Tapedna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tapenado czyli droga Kasiu dziekuje za tak obszerny komentarz! Tak chodzilo o porownanie cen za obiad w RP i w pozostalych wymienionych krajach.
      Mysle, ze ma tez pani racje ( choc mozemy pisac do siebie na ty?), ze te porownania ze wzgledu na rozne specyfiki kulinarne nie maja wiekszego sensu.
      W Bazanciarni bylam dwa lata temu i musze przyznac, ze niezbyt mi smakowalo a obsluga i czas oczekiwania na dania przekraczal pewne granice przyzwoitosci, ale moze to tylko moja opinia?

      Usuń