poniedziałek, 9 lipca 2012

Jak jedza Polacy i pomysl na lato...


« Tygodnik Powszechny » rozpoczal kilka tygodni temu serie artykulow zatytulowana « Apetyt na Polske ».



W jednym z obszerniejszych refleksja na temat sztuki kulinarnej praktykowanej w naszy kraju zaczyna sie od przypomniania telewizyjnych reklam towarzyszacych Euro 2012 :



„Jest więc miejsce dla znanego fast foodu, dla potentata na rynku napojów orzeźwiających i dla produktów przetworzonych – „domowej” zupy, drugiego dania z zamrażarki, ketchupu bez pomidorów i parówek ze śladową ilością mięsa. Oraz dla piwa, nieodłącznego atrybutu kibica, coraz częstszego elementu naszej diety (wypijamy go kilkakrotnie więcej niż dwie dekady temu). Na koniec suplementy, witaminy i preparaty: jeśli tłuste jedzenie, to zaraz reklama specyfiku na zniwelowanie zgagi; jeśli reklamy browarów, to zakończone trzydziestoma sekundami dla tabletek na wątrobę. Przesłanie tej opowieści jest do bólu proste: niczym się, Polaku, nie przejmuj, jedz, co chcesz, a w razie wystąpienia kłopotów łyknij stosowny preparat, zapoznając się uprzednio z ulotką na opakowaniu.”

Jest tez drugi obrazek, ten piekniejszy, produktow regionalnych, znakomitych wedlin i owocow...



 Jak jednak wyglada srednia???



Dr. Agnieszka Jarosz z warszawskiego Instytutu Zwynosci i zywienia pisze, ze niestety Polacy wciaz spozywaja za duzo miesa i to tylko dwa jego gatunki: wieprzowine i drob, za duzo tluszczu i o polowe mniej warzyw i owocow niz sredni obywatel UE, w tym statystyczny Niemiec.

Inny specjalista stwierdza, ze za duzo spozywamy produktow przetworzonych a zupy w proszku bija u nas rekordy popularnosci.

Anna Januszewicz z Wyzszej Szkoly Psycologii Spolecznej stwierdza natomiast, ze przy wyborze produktow wciaz dominuje w Polsce czynnik ekonomiczny i stare przyzwyczajenia a nie wiedza i nowe sposoby kupowania i gotowania. Statystyczny Polak definiuje dobry obiad jako:

„zupe i drugie danie” i to drugie koniecznie z miesem, w panierce i duza iloscia tluszczu.

Jest to dosc paradoksalne bo jako spoleczenstwo sie bogacimy, ale w dziedzinie kulinarnej zadnych zmian nie widac.

Tymczasem nadwagi boi sie 80% Polakow, co 3 ja ma, ale tylko co piaty sie do niej przyznaje. Nie przeszkadza to ¾ spoleczenstwa twierdzic, ze zdrowo sie odzywia tyle, ze za zdrowe uwazaja zupy z proszku i np: czipsy...



Trend na odchudzanie dotyczy jednak coraz wiekszej czesc spoleczenstwa, pisze Januszewicz, szczegolnie mieszkancow wielkch miast. Niestety tylko niecale 10% konsultuje sie z lekarzem badz dietetykiem.


Z ciekawoscia przeczytalam wczoraj wszytskie artykuly i refleksje i przyszlo mi do glowy, ze bedac teraz dosc dlugo w Polsce, w sierpniu bede fotografowac i wypowiadac sie na temat roznych polskich restauracji, a ze odwiedze kilka miast to chyba bedzie o czym pisac... tak by poznac cos niecos od srodka, tak jak robie to czesto we Francji czy w innych krajach... Mam nadzieje, trafic na smakolyki, regionalne, pyszne jagodzianki i domowe kielbasy, cudowne zupy i salatki... moze moglby kiedys powstac z tego taki osobisty przewodnik po restauracjach, i kawiarniach Wraszawy, Poznania, Wroclawia, Krakowa i mniejszych miasteczek... Moze sie przylaczycie?

2 komentarze:

  1. czasem zdarza mi się komentować, potem jest dużo wejść z gooogli, widać, że ludzie szukają informacji o restuaracjach

    ja jestem przerażona zawartoscią marketowych wózków-wydaje mi się, że naszym menu stały się jogurty z koncernów(to jeszcze może i pół biedy, zupki w proszku i gotowe dania...
    coraz więcej młodzieży przy kości.. kiedyś to był wyjątek a nie reguła
    pozdrawiam

    życie & podróże
    gotowanie

    OdpowiedzUsuń
  2. hm... nie wiem dokladnie, nie sledze regularnie, ale postaram sie w te wakacje poobserwowac...

    OdpowiedzUsuń