wtorek, 8 listopada 2011

Jem więc jestem!



Kartezjusz pisał, że jest « rzeczą, która myśli », ale jego rewolucyjna myśl została szybko, bo już w XIX wieku zastąpiona dość pretensjonalną afirmacją : « Jestem tym co jem » - 1825, Brillat-Savarin. W « Fizjologii smaku » posunął się on jeszcze dalej, gdyż pisał : «  Powiedz mi co jesz a powiem ci kim jesteś ». W jego ślady poszedł Feuerbach i Nietzsche : «  Jest taka kwestia, od której zależy przyszłość ludzkości, zależy znacznie bardziej niż od jakiejś teologicznej subtelności : to kwestia diety » ( « Ecce Homo », 1888).
I nawet Kant w “Metafizyce obyczajów” podkreślał, że bankiet skłania nie tylko do fizycznej przyjemności, ale też ma swój moralny cel – stworzenie wspólnej komunikacji.

Dzisiaj, jak chyba nigdy dotąd w historii, kwestia diety, jak to ujął Nietzsche, jest społecznie, publicznie i widoczna i ważna.
Filozof Michel Eltchaninoff tak analizuje nasze współczesne kosze na zakupy, które jak twierdzi mówią nie tylko wiele o nas samych, ale też o naszym stosunku do świata :
  1. Kosz bio czyli eko – należy do tych co odczuwają nostalgię za naturą. Ale powrót do natury, tej dzikiej, pierwotnej opisanej przez Rousseau, jest dzisiaj tylko mżonką… stąd rozczarowanie produktami eko i wzrastająca liczba polemik. Przybliża nam ten kosz tylko tęsknotę za tym co utracone.
  2. Kosz Junk food – czyli kosz współczesności, która się wstydzi swojego postępu. Symbol niesamowitego rozwoju techniczno-chemicznego sprzed 30 lat, dziś jest koszem lumpen-proletariatu, który nie potrafi zapanować nad swoimi impulsami : szybkości, szybko zaspokojonego smaku i pragnień, pokus…
  3. Ligth czyli kosz ideału matematycznego. Zakaz wchodzenia do supermarketu bez podstawowej wiedzy matematycznej. Ten kosz wybierają wielbiciele umysłu Platona, którzy podążają śladem dietetycznej prawdy. To jak lekcja metafizyki bo czy ser light jest jeszcze serem ?
  4. Kosz wegetarian czyli etyka na talerzu. Talerz jako sedno, serce pytań i zachowań etycznych. Spadkopiercy Pitagora czy Rousseau rozszerzają z wielką energią granice moralości. Bo cóż warte są wielkie zasady jeśli nie są stosowane trzy razy dziennie? Wegetarianizm zmusza nas do postawienia pytania  dotyczącego przemocy i poświęcenia. Pozbawia nas ludzi naszej zwierzęcej części.
  5. Kosz Wrold food czyli jak być kosmopolitą w kuchni. Amatorzy risotta, sushi czy curry są wyjątkowo hołubienie przez supermarkety różnej maści. Tyle, że logika world food znacznie bardziej podlega logice multinacjonalnych koncernów niż chęci poznawania świata. Utopia uproszczonych smaków i produktów, które z oryginałem mają mało wspólnego jest znacznie bardziej popularna niż prawdziwe spotkanie Innego!
  6. Kosz z naszego terytorium czyli duszenie korzeni. Jajka od pani Zosi, kurczak z fermy obok... szukamy autentyczności. Odświeżamy babcine przepisy... stwarzamy naszą nową relację do czasu, inny wymiar, obietnica spowolnienia, zachowania ciągłości, tradycji. Nasze terytorium to obietnica powrotu choćby utopijnego do zapomnianego ciepła, które nadgryza nam mondializacja.
  7. Kosz alikamentów czyli żywności, która leczy. Produkty, które leczą, wzbogacone omega 3, witaminami, pro-biotykami, przeciw-cholesterolowe, z gwarancją... Każdy z nas chciałby żyć trochę więcej niż średnia krajowa, ale czy ta żywność tak smutna jak pudełko antybiotyków to sprawi? Jeśli tak to może od razu wyruszyć w kosmos z zapasem tubek i kapsułek?

I tak Michel Onfray, filozof pisz w “Łakomym umyśle”: “ Kwestia dietetyki jest problemem egzystencjalnym”. Niestety jak uważa filozof  zbyt mało myślicieli się nią zajmuje. Nasza cywlizacja jest ofiarą ascetycznej tradycji, tej z Ostatniej wieczerzy, gdzie  jedzenie było tylko symbolem i tej z “Bankietu” Platona, gdzie mowa jest tylko o winie. Tymczasem jedzenie jest aktem, poprzez który człowiek przechodzi od stanu natury do stanu kultury. I ta ostatnia dziś jest zagrożona. W akcie jedzenia spotykają się śmierć i życie. Współczesne tendencje kładą większy nacisk na zapobieganie śmierci niż na sprzyjanie życiu. A przecież jak pisze Onfray: “Posiłek nie jest żywnościowym trudem, ale egzystencjalną ekstazą”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz